Albion, Polska i postmoderniści
29 06 2008Po długim czasie wznawiam moją publicystyczną działalność na moim blogu. Jak zwykle mam nadzieję, że będzie to działalność coraz bardziej systematyczna. Dziś będzie trochę poważnie, trochę śmiesznie, ale ostrzegam, długo…
Pierwszy wpis z Albionu, a będzie o starej Polsce i na dodatek bardzo politycznie. Nie wiem czy geografia ma wpływ na percepcje, ale coraz bardziej przekonuje się że odpowiedź jest twierdząca. Gdyby wykreślić pewnego rodzaju krzywą zależności postrzegania rzeczywistości był by to zapewne rodzaj sinusoidy, tyle że nieregularnej w swej okresowości. Gdyby pewna bardzo szanowana przezemnie osoba przez niektórych zwana pieszczotliwie “Babcią” zanalizowała poprzednie zdanie, zapewne siedział bym do końca życia. Niemniej jednak chodzi o to, że sposób mojej reakcji na wydarzenia w Polsce zmieniają się wraz z odległością, która dzieli mnie od Kraju nad Wisłą. W czasie mojego pobytu na Florydzie czytając wiadomości w Internecie znajdowałem się dokładnie 8 510 kilometrów od Krakowa. Niemniej nawet najbardziej szokujące wiadomości ciężkiego kalibru niezwykle mnie bawiły. A lekko nie było właśnie zawiązywała się koalicja PiSu i LiSu, premierem został Jarosław Kaczyński, znowelizowano ustawę medialną i podejmowano próby umieszczenia kilku przestępców w składzie Trybunału Konstytucyjnego. Dziś mieszkam zaledwie 1 518 kilometrów 293 metrów od Krakowa i co widzę? Oprócz kilku standardowych informacjach sezonu, typu już 8 szesnastolatków utopiło się tego lata w kałuży i innych szalenie cennych informacji matrymonialnych z życia warszawskiej śmietanki z niemal kązdego serwisu internetowego wygląda mnie Bolek, generał Sikorski (niezły NEWS- kotlet odgrzny po niemal 65 latach), Kochany Komuch, prezydent Michał Kamiński i jego Pitbul. Każdy tego typu nagłówek powoduje, że zbędna staje się poranna kawa, a krew się burzy mocniej niż ocean rozbijający się o klify spokojnego Albionu.
Co najciekawsze jedym tematem, o którym się namiętnie rozprawia to historia. Grzebanie we własnych śmieciach spowodowało, że Polska stała się ewenementem na skalę światową, partie polityczne zbierają poparcie nie jak to ma miejce w normalnym świecie prezentując program polityczny na kilka następnych lat, lecz określając swój stosunek do historii. Nie brak wizji polityki fiskalnej, lecz stosunek do eskhumacji zwłok generała może dopowadzić do drżenia nawet najbardziej stabilny rząd, a niejedną partię polityczną mógłby doprowadzić do zagłady. Cała ta sytuacja ma także głębsze tło, tak że obecna polityka dosłownie skręciła kark tradycyjnym podziałom politycznym. Najbardziej żenującym tego przykładem był niedawny spór przedstawicieli SLD i PiSu na antenie TVN. Senator PiSu (uwaga podobno PiS to partia prawicowa) broni się pazurami przed zarzutami o to że przykładał rękę do likwidacji PGRów: http://www.tvn24.pl/12690,1555340,wiadomosc.html. Cały system został rozciągnięty i skręcony, tak że prawa strona jest lewą, lewa jest środkiem, a środek stroną prawą. Oczywiście mówię o realiach na podstawie analizy obecnej sytuacji, a nie o poglądach samych zainteresowanych.
Moja własna analiza nie dąży to dyskredytacji polityków jak hipokrytów (ponieważ prawdopodobnie po raz pierwszy w historii III RP nie są oni hipokrytami) tylko do wskazania ważniejszego procesu. Politycy sięgnęli po cięższą broń. Oboma rękami czerpią z możliwości posmodernistycznej polityki, którą sami odrzucają notabene, a stawką o którą grają są podstawowe zasady funkcjonowania państwa. Wydaje wam się, że grają o oskarżenie Wałęsy? Nie, grają o historię. Demontując ją i narzucając jej własną wersję wygrają. Implementując własny język wygrają spór o ostateczny kształt państwa. To jest jak na logice. Wniosek zależy od przesłanek, zapomniano, że przesłanki mogą być przekonstruowane. W dzisiejszej Polsce nie ma ani walki klas, ani walki ras (to przyjdzie z czasem) jest za to walka o język debaty publicznej, walka o historię i sybolikę. Podając tylko jeden przykład, komu uda się zawładnąć językiem ten wygra, a językiem już od pewnego czasu rządzą właściwie konserwatyści (stąd niemal całkowity zanik lewicy w Polsce). Czy ktoś pamięta jeszcze kto to jest ciężarna, albo embrion? Chyba nie, raczej mówi się o matce i nienarodzonym dziecku. Czy aborcja jest zabójstwem, czy należy jej zabronić? eeee skoro mamy dziecko i je zabijamy to jest zabójstwo, no nie? Więc zakażmy aborcji, nawet w przypadku gwałtu czy ryzyka śmierci matki i dziecka. Przykładów jest więcej, właściwie walka toczy się w każdej sferze życia i nie omija nikogo, nie mówcie więc że nie interesujecie się polityką, bo polityka się interesuje Wami. Trzeba silnej woli i umiejętności analizy, aby obejść wszystkie nadstawione na nas pułapki.
Wracając do wiadomości. Najbardziej żenującą ilustracją żenujących newsów ze świata polityki są fora internetowe. Oczywiście jest to najlepsze miejsce, aby obserwować walkę o język. Na obecnym POziomie dyskusji wystarczy już tylko zerknąć na nick, by przewidzieć co zostanie naPiSane. Najbardziej śmieszną tendencją zauważoną przeze mnie zaraz PO ostatnich wyborach parlamentarnych jest PiSanie przez tak zwanych konserwatystów (nazwana przeze mnie grupa ludzi POpierająca szeroko POjętą POlską prawicę) dwóch liter PO z dużych liter, zawsze kiedy występują one razem jedna PO drugiej w tekście POstów, nawet jeśli dotyczą hodowli banana. POdejrzewam, że ma to związek z fanatyczną wiarą tej grupy sPOłecznej w teorie sPiSkowe. Praktyka PiSania PO z dużych liter ma przekonać resztę sPOłeczeństwa w sPiSek mediów, które eksPOnują PO zawsze w POzytywnym świetle, zaś PiS w negatywnym. Dodatkowo jeśli w POście pojawia się jakakolwiek forma krytyki, podkreślenie liter PO ma na celu POdświadome wperswadowanie czytelnikowi negatywnego stosunku do PO.
Mimo, że powyższe twierdzenie jest oczywiście moją własną, nieco naciągniętą teorią, to sam muszę się przyznać, że wypatrzyłem ostatnio sPiSek, wycelowany zresztą m. in. we mnie. SPiSek uknuty jest oczywiście jak to zwykle bywa przez fanatyków sPiSkowych teorii dziejów pochowanych w kawkowskich korytarzach budynku przy ulicy Woronicza w Stolicy. Jest to klasyczny przykład czarnej propagandy polegający na przkonaniu POlaków mieszkających w Albionie że spadający funt oraz podniesienie najniższej stawki podatkowej z 10 do 20% zrujnuje budżety ich i ich rodzin w Polsce i prędzej czy później i tak zmuszą ich do powrotu na łono ojczyzny. Nawet jeżeli warunki ekonomiczne nie wygonią naszych kochanych polonusów z Królestwa to zrobią to z pewnością konserwatyści, którzy niechybnie wygrają kolejne wybory i wraz z pomocą Anglików (którzy jak mówi Jakub T z Exeter to rasiści, czemu przyklaskuje cała tak zwana Polonia) wymiotą z całego Królestwa z wszystkich imigrantów. TVP, a za nim inne media (gdyby nie powtórzyły newsa, zapewne spadłaby im oglądalność) zalewają kraj tymi informacjami, które oczywiście jak łatwo się jest domyśleć są kompletnymi bzdurami. Informacja dotycząca konserwatystów (tym razem tych z Krainy Deszczowców) są tym śmieszniejsze, że w ostatnich miesiącach nieoficjalnym wodzem Polaków na Wyspach stał się poseł do Izby Gmin Daniel Kawczynski, który jest członkiem Partii… Konserwatywnej. Świadczyłoby to raczej że Królestwo jest krajem niezwykle tolerancyjnym, skoro Daniel Kawczynski Polak jak taki sam jak ja może w gronie swych rasistowskich kolegów Torysów wnosić projekt ustanowienia kolejnego święta państwowego upamiętniającego przybycie pierwszej polskiej falii imigracyjnej w latach czterdziestych, a nawet posuwa się do publicznej krytyki nietykalnego BBC, które jego zdaniem prowadzi politykę wymierzoną przeciwko przybyszów znad Wisły.
Jeśli chodzi o mnie, to nic na razie mnie nie ruszy ze Steel City. Bodoba mi się szalenie. Świeci słońce, nie ma upałów, mam dobre warunki do biegania i jazdy na rowerze (którego jeszcze nie mam). A najważniejszą informacją jest to, że dostałem się na studia…
***
Jeśli doczytałeś Marcin do tego miejsca, spodziewam się silnego feedback’u.
Pozdrawiam wszystkich
Komentarze : Komentarzy: 3 »
Tags : Albion, polityka
Kategorie : Uncategorized



